Zakładki:
Teraz zobacz, czy możesz się ze mną kolegować
|
środa, 21 grudnia 2011
Gettin' higher...
Nie jestem orędowniczką rozwiązań siłowych, ale pacyfistką też nie jestem: uważam, że pięść czasem jest argumentem. Na przykład jestem coraz bliższa temu, by siłą pięści wyjaśnić mojemu wujkowi, jak dziwaczne są jego założenia.
- Żydzi to jest dziwny naród - objawia swą mądrość wujek. - A dlaczego? - pytam, przeczuwając, co się będzie działo. - Bo oni najpierw się ze wszystkim zgadzają, a potem walczą - po długim milczeniu objawia swą kolejną mądrość wujek. - Uważam, że jest to krzywdzące uogólnienie - mówię spokojnym tonem. - Ale skąd... - wujek już szykuje się na pełną zaciekłości walkę. - Mówisz tak, bo nie lubisz Żydów, a ja podziwiam ten naród, więc nie będę z Tobą dyskutować - ucinam zawczasu kłótnię, chroniąc tym samym wujka przed złamanym nosem, bo to jednak rodzina. - Właśnie, że nie... - wujek nie daje za wygraną, aby zindoktrynować kolejną duszę. - Uważam, że jest to krzywdzące uogólnienie i można tak powiedzieć o wielu narodach, w tym o Polakach - kończę potencjalną jatkę i wychodzę z pokoju, zostawiając za sobą wujka i jego pochwały eugeniki.
Nie jestem orędowniczką rozwiązań siłowych, ale pacyfistką też nie jestem: uważam, że pięść czasem jest argumentem. Na przykład jestem coraz bliższa temu, by siłą pięści wyjaśnić mojemu wujkowi, jak dziwaczne są jego założenia.
- Ty jesteś przecież patriotką, prawda? - zaczepia mnie wujek. - Tak, to prawda, jestem patriotką - odpowiadam grzecznie a dumnie. - Ale co nam przyjdzie z patriotyzmu, skoro już stajemy się kolejnym landem Niemiec - z gniewem w głosie komentuje moją postawę wujek.
Tak, od kiedy mam w rodzinie zacietrzewionego, żarliwego zwolennika pewnej dużej partii prawicowej, przestałam wierzyć w pacyfizm...
16:33, frida.lyngstad
Link
poniedziałek, 12 grudnia 2011
A wiatr w kominie...
Onego czasu, kiedy jeszcze współpracowaliśmy z Niemcami, wyświadczyłam mojej niemieckiej koleżance przysługę. W ramach podzięki poprosiłam o likier Chambord - słodki alkohol z długą tradycją. Ruszyło mnie jednak sumienie; prosząc o alkohol, potwierdziłam stereotyp Polaka, co za kołnierz nie wylewa. No ale słowo się rzekło - kobyłka u płota. Żeby jednak podzielić się z kimś moim poczuciem winy, opowiedziałam tę historię mojej koleżance: przysługa - alkohol - stereotyp Polaka. Wysłuchawszy, moja koleżanka zmarszczyła czoło i zapytała: "A co to w ogóle za likier?" Podłamana opowiedziałam kolejnej koleżance moją historię: przysługa - alkohol - stereotyp Polaka i dopowiedziałam reakcję pierwszej. Koleżanka zmarszczyła czoło i skomentowała to następująco: "Ale czemu akurat Chambord? Jest wiele innych lepszych likierów!" Kiedy wczoraj siedziałam z Karoliną przy jednym stole i popijałyśmy wermut z colą, przypomniała mi się ta opowieść i opowiedziałam ją: przysługa - alkohol - stereotyp Polaka - poczucie winy z tym związane - reakcja pierwszej koleżanki - reakcja drugiej koleżanki. Karolina zasępiła się na trzy sekundy i odparła: "Wiesz, ja bym wybrała wino".
23:38, frida.lyngstad
Link
sobota, 10 grudnia 2011
Trochę żywności kupmy...
22:49, frida.lyngstad
Link
piątek, 09 grudnia 2011
Potem macierz dołączoną, a na końcu macierz odwrotną
Gdyby przyszedł do mnie Jan i poprosił o sfotografowanie go, zrobiłabym mu zdjęcie profilu lewego, profilu prawego i en face.
Profil lewy, proszę usiąść z boku.
- Czy ktoś mógłby mi pomóc z tym kartonem? - prosi Daria z korytarza. - Oczywiście! - donośnie oznajmia Janek, po czym tak długo ociąga się ze wstawaniem, że do Darii dobiega ktoś inny, aby jej pomóc.
Profil lewy zrobiony. Proszę teraz pokazać prawą stronę.
- Słuchaj, Janek, czy mógłbyś mi pomóc opisać kilka torebek? - proszę ja. - Wiesz co, bardzo chętnie, ale akurat mam teraz coś pilnego i żmudnego do wykonania; może potem, jak już się z tym uporam - Janek zasiada do komputera na 10 minut, po czym wychodzi na obiad i wraca za minut trzydzieści.
Profil prawy sfotografowany. Proszę usiąść na wprost mnie i pokazać całą twarz.
- Wiecie - roztrzęsionym głosem rozpoczyna Paulina - na przejściu dla pieszych niemal rozjechał mnie samochód. Na zielonym świetle i nawet mnie lekko trącił, ale uskoczyłam. - Ale słuchajcie tego - wyraża zainteresowanie Janek - Stoimy kiedyś na Niepodległości na chodniku, czekamy na zielone światło, a tu nagle jakiś idiota chce skręcić w prawo i skraca sobie drogę, wjeżdżając na chodnik, na którym my stoimy. Przylgnęliśmy do ściany budynku i nie wiem jakim cudem ten gość nikogo nie zabił.
Bardzo dziękuję. Wszystkie trzy ujęcia zrobione.

23:23, frida.lyngstad
Link
Najpierw macierz dopełnień!
Padła propozycja. Niech pada. Na pysk i się nie podnosi. Nie cierpię, kiedy "padła propozycja", "padła prośba", "jest plan" i "to jest jakaś myśl". Mam ochotę poćwiartować tego, kto tak mówi. Jest plan, aby kogoś takiego pozbawić życia. To jest jakaś myśl, nieprawdaż?
23:17, frida.lyngstad
Link
A na trzynastej ulicy...
Nic na to nie poradzę, ale od czasu zaproszenia na zdjęcie świąteczne, kiedy widzę mail od Dyrektora Zarządzającego, w którym stanowczą czcionką podkreśla, że coś nie podlega dyskusji, mam przed oczyma rozwścieczonego renifera z czerwonym nosem. Nic na to nie poradzę...
23:16, frida.lyngstad
Link
|