Ananas jadalny, Ananas sativus, Ananas comosus - roślina uprawna z rodzaju Ananas, z rodziny ananasowatych. W stanie dzikim występuje w Brazylii. Wygląd ogólny - bylina wysokości do 1,2 m. Łodyga - pęd silnie skrócony. Liście - długie, sztywne, kłujące, na łodydze ułożone spiralnie Kwiaty - niepozorne, ciasno stłoczone, sześciodzielne, fiołkowe. Owoc - rozwija się ze zrośniętych szypułek kwiatowych, przysadek, działek kielicha i zalążni. Owoce są beznasienne, o masie 1-2 kg, czasem 5 kg, o barwie brunatnozielonej, po dojrzeniu złotawożółte. Pióropusz liści ponad owocem nosi nazwę korony. Normalnie dojrzewa w okresie letnim. Obecnie dzięki opryskom kwasem naftylooctowym reguluje się rozwój roślin, aby plantacje dawały plon w ciągu całego roku. Pierwszy plon zbiera się po 18-24 miesiącach od założenia plantacji. Rozmnażanie - przez sadzonki zielne. Uprawy - Ananas był uprawiany w Ameryce na długo przed przybyciem Kolumba. Największe uprawy mają Chiny, Hawaje, Filipiny, Brazylia i Meksyk. Wykorzystanie przez człowieka - Duże soczyste i aromatyczne owoce nadają się do spożycia zarówno w stanie surowym, jak i po przetworzeniu soki, dżemy, kompoty. Zawierają enzym ułatwiający trawienie bromelina.
Zakładki:

************

Zacznij pisać...

Teraz zobacz, czy możesz się ze mną kolegować

Countomat - licznik oraz statystyki webowe (Statystyki i Analiza danych, Wykresy, Licznik, Dane statystyczne)

RSS
czwartek, 19 listopada 2009
Nie te oczy! Nie te oczy!




22:57, frida.lyngstad
Link
Biegać, skakać, latać, pływać!






22:52, frida.lyngstad
Link
wtorek, 27 października 2009
Jejku, jak ona mi się kojarzy ze "Sparks"!


Wierzę, że w swoim życiu idę po kole. Czasem wiem, co mnie spotka, a czasem nie mam pojęcia, po co na tym moim odcinku pojawiają się pewne wydarzenia. Koniec końców czas powrócić na szlak. Żebym tylko ja wiedziała, gdzie będzie następny przystanek.




20:39, frida.lyngstad
Link
poniedziałek, 26 października 2009
Niech mnie kule biją! Dlaczego ta okropna muzyka z lat 80. wróciła do łask?!


- Iza, dlaczego właściwie bierzesz udział w Marszu Równości? - pytam Izę, moją koleżankę od piętnastu już lat.

- Bo chcę w ten sposób wyrazić moje poparcie dla legalizacji homoseksualnych związków partnerskich - odpowiada Iza, moja koleżanka od piętnastu już lat.
Uśmiecham się wdzięcznie za podpowiedź i zachowuję ją dokładnie w pamięci na wypadek, gdyby raczyła nas poprosić o wypowiedź jakaś stacja radiowa.

Jestem tolerancyjna. Jestem niesamowicie tolerancyjna. Doskonale poruszam się w obrębie wszystkich nierówności społecznych. Najbardziej tolerancyjna jestem wobec lesbijek i gejów, mniej wobec Cyganów, a już najmniej wobec Dalekiego Terrorystycznego Wschodu. W ogóle mi nie przeszkadza, że w moim bliższym i dalszym otoczeniu są ludzie różnorakiego pokroju. Powiem szczerze, że nawet lubię przerysowanie niektórych lesbijek i gejów. A w Marszu wzięłam udział, żeby w ten sposób wyrazić moje poparcie dla legalizacji homoseksualnych związków partnerskich.

I kiedy uczestnicy marszu skandowali: "Chodźcie z nami, gejami i lesbijkami!", niech nikt się nie dziwi, że nie krzyczałam. Przecież nie jestem lesbijką. Może gdybym usłyszała: "Chodźcie z nami, wrocławianami!", wtedy bym zakrzyknęła.

"Chcemy związków - tu i teraz!" - wcale nie zagapiłam się, kiedy przez tłum przeszło następne hasło, tylko że ja, prawdę powiedziawszy, nie tyle chciałam poprzeć tę inicjatywę poprzez skandowanie postulatów, co przez milczący udział w marszu. Ale przecież niosłam zielony balonik, który otrzymałam od jakiejś dziewczyny ze sztabu. W sumie to tak, jakbym skandowała.

Na dołączenie się do krzyczącego tłumu "Wrocław miastem tolerancji!" zdecydowałam się dopiero po dwudziestu minutach marszu. I wcale nie tylko dlatego, że to było najmniej wstydliwe dla mnie hasło. To dlatego, że aktywnie popieram inicjatywę LGBTQ. Dodatkowo jeszcze przecież niosłam ten zielony balonik. Byłam również na występie lesbijskiego kabaretu, a nawet wchodzę czasem na strony, które poruszają problematykę nierówności w społeczeństwie.

Jestem niesamowicie tolerancyjna. Jak dla mnie każdy może zawrzeć związek i wychowywać w nim swoje dzieci. No i wzięłam udział w Marszu Równości, niosąc zielony balonik. Całe szczęście, że etymologicznie "tolerancja" oznacza "cierpliwość, wytrwałość" od "tolerare" - "wytrzymywać, znosić". Bo gdyby pochodziła od "otwarty umysł, odwaga, przełamywanie wewnętrznych barier", zaczęłabym się martwić, że muszę nad sobą jednak popracować.


00:16, vasconcelos
Link
niedziela, 25 października 2009
Załóżmy toteż, że piosenka, którą ostatnio słyszałeś w radiu, była skomponowana przez Ciebie.



23:27, vasconcelos
Link
poniedziałek, 19 października 2009
Nie martw się - mówi Anita, siostra Julii i Eweliny - on przyjedzie znów dopiero za rok.


Zmienili mi szefa. Nie przeszkadza mi aż tak bardzo to, że stało się to z dnia na dzień i że dowiedziałam się o tym pół godziny przed zakończeniem pracy. Nie przeszkadza mi również, że mojego nowego szefa jego dotychczasowi pracownicy nazywają "Szare skarpetki" ze względu na kolor materiału, którym okrywa on swoje stopy w sandałach. Fakt, że mój nowy szef absolutnie nie zna się na specyfice działu, którym kieruję, jest dla mnie nawet szansą, więc nie jest to moje największe zmartwienie. Najbardziej martwi mnie, że nie potrafię uwierzyć w celowość tej zmiany, a tym bardziej wyjaśniać to pracownikom. Na warsztatach Tomasz Mnich pytał nas raz po raz: "Jaki jest najprostszy sposób, by uwierzyć w powodzenie projektu?" "Uwierzyć!" - sam odpowiadał. Niestety, ten najprostszy sposób jest dla mnie zbyt trudny.




23:19, frida.lyngstad
Link
środa, 07 października 2009
A co na to Margaret? (z akcentem na "ga")


Tak, to prawda, że kiedy ostatnio od ośmioletniego Dominika dostałam pocztówkę, na której równiutkimi literkami napisał: "Jesteś naj fajnieszą dziewczyną na świecie!", to pierwsze, o czym pomyślałam, to to, że chłopiec musi poćwiczyć ortografię.








23:27, vasconcelos
Link
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 44